#2

Autor: Daniel Madej, Gatunek: Proza, Dodano: 04 listopada 2017, 15:39:52

K. wychodzi z małą na spacer, a ja korzystając z rzadko dostępnej przestrzeni umożliwiającej w miarę sprawne manewrowanie biorę się za odkurzanie. Gdyby wszystko było tak proste jak sprzątanie, gdyby włożona praca zawsze na końcu przekładała się na materialny, widoczny gołym okiem, niepodważalny efekt końcowy, którym można się cieszyć przez kilka kolejnych dni aż na powrót nasz naskórek przemieni się w kurz, mydło, którym się myjemy zabrudzi wannę, a włosy oraz okruszki drożdżowego ciasta wpełzną do bunkra pod kanapą. Ale nie, tkwimy na tym świecie jak pierdolone koty Schrödingera. Swoją drogą, dobrze, że w domu nie trzymamy żadnych zwierząt, bo chyba bym zwariował, nie mogąc nigdy zostać sam. A tak, oto jestem: ja, 36 kwadratowych metrów z przeszkodami typu mata, huśtawka, krzesła i silny, ale miękki szum wodnego odkurzacza.

Komentarze (3)

    • . .
    • 04 listopada 2017, 16:53:42

    Tzw. biały szum. Ładne to.
    Z drugiej strony, mamy efekt ale krótkotrwały. Nigdy nie da się posprzątać na zawsze. Nawet jak posprzątasz i spalisz lokal, to będzie syf w tym miejscu. Coś za coś:) Ukłony dla małżonki i dziecięcia.

  • Popieram przejście na długą frazę i quasi-prozę. Dobrze rokuje.

  • Powiększenie rodziny zmusza nas do prozy : - ))

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się